zamknij okno po obejrzeniu !!

Pieskie życie Fidela (Gazeta Prawna 23.03.05)

Naszemu czytelnikowi Janowi K. sąsiad otruł psa Fidela. Od ponad 10 lat mieszka on w domu jednorodzinnym z ogródkiem. Wiosną zeszłego roku do sąsiedniej posesji wprowadzili się nowi właściciele. I wtedy zaczęły się kłopoty. – Niemal natychmiast Fidel zaczął przeszkadzać sąsiadom, niby zbyt głośno szczekał, załatwiał podczas spacerów swoje potrzeby na ich trawniku, niszczył kwiaty – opowiada czytelnik. – Kilka razy doszło między nami z tego powodu do awantury.


Wzywana była nawet straż miejska, która zresztą nigdy nie dopatrzyła się żadnych uchybień ze strony właścicieli psa. – Skoro pies nie zrobił nikomu krzywdy, nie mamy tu nic do roboty – powiedział jeden z funkcjonariuszy podczas ostatniej interwencji. A szczekania psu zabronić nie mogę – dodał. Kilka dni później nasz czytelnik znalazł psa otrutego w ogródku. – Zgłosiłem sprawę policji, wszczęto dochodzenie, przesłuchano kilku świadków, a następnie ku mojemu wielkiemu zdziwieniu postępowanie zostało umorzone – wspomina czytelnik. – Nie mogę zrozumieć, dlaczego wobec tak wielu dowodów można było umorzyć tę sprawę.

Przecież zabicie psa to przestępstwo. Czy życie zwierzęcia nie jest nic warte? – pyta czytelnik.

– Przede wszystkim zawsze trzeba takie postanowienie zaskarżyć do prokuratora. Fakt, że policjant umorzy postępowanie, nie oznacza jeszcze końca sprawy – tłumaczą przedstawiciele Ogólnopolskiej Koalicji Zielonych „Zielona Polska”.

– Bardzo ważne w takich przypadkach jest ustalenie, czy faktycznie zwierzę zostało otrute. Należy wykonać sekcję zwłok oraz odpowiednie badania toksykologiczne. W sądzie, jeżeli sprawa będzie miała szczęście tam dotrzeć, liczą się dowody, a wynik takiego badania może być mocnym dowodem – tłumaczy Wojciech Muża, sekretarz generalny Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. – Oczywiście taką sprawa bez wątpienia powinna zająć się policja, ale niestety znęcanie się nad zwierzętami jest w Polsce traktowane z przymrużeniem oka. Organy ścigania nie traktują tego typu spraw poważnie – mówi W. Muża.

Co na to ustawa o ochronie zwierząt

Art. 6 Nieuzasadnione lub niehumanitarne zabijanie zwierząt oraz znęcanie się nad nimi jest zabronione.

Art. 33 Uśmiercanie zwierząt może być uzasadnione wyłącznie: potrzebą gospodarczą, względami humanitarnymi, koniecznością sanitarną, nadmierną agresywnością, powodującą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego, potrzebami nauki.

Art. 36 Kto zabija zwierzę z naruszeniem przepisów albo znęca się nad nim, podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności albo grzywny.
Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywny.

A skala problemu jest bardzo duża. W całej Polsce inspektorzy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami przeprowadzają rocznie około 10 000 interwencji, z czego tylko ok. 8 proc. ujawnionych przypadków znęcania kończy się sprawami w sądzie, a 0,8 proc. tej liczby ma finał w postaci orzeczonej kary. – To bardzo mało – stwierdza W. Muża.

– Problemem może być w takim przypadku wykonanie badań toksykologicznych, są one bardzo drogie, a policja nie chce ponosić ich kosztów. Niewielu też stać na wykonanie ekspertyzy we własnym zakresie – tłumaczy Jerzy Duszyński z Zielonej Polski.

– Koszt badań toksykologicznych faktycznie jest bardzo drogi, ale można go ograniczyć. Po objawach zgonu można ocenić, jaka trucizna została podana zwierzęciu – wyjaśnia Maria Wiechetek, kierownik zakładu farmakologii i toksykologii przy SGGW w Warszawie. Z powodzeniem mogą taką analizę przeprowadzić policyjni specjaliści. My mamy tygodniowo kilkadziesiąt telefonów w takich sprawach, a obecnie przygotowujemy internetową bazę danych o zatruciach, ich objawach oraz sposobach leczenia – dodaje M. Wiechetek.

Koszt badań toksykologicznych nie jest jednak jedynym problemem w ściganiu takich przestępstw. Nadal wiele do życzenia pozostawia ludzka mentalność oraz stan wiedzy o obowiązującym prawie.

– Wśród przedstawicieli organów ścigania znajomość prawa w zakresie ochrony zwierząt bywa niekiedy zastraszająco niska. Są tacy, którzy o ustawie o ochronie zwierząt nigdy nie słyszeli, a piastują niekiedy wysokie stanowiska – stwierdza W. Muża. Bulwersujące jest również tworzenie w Polsce swoistej skali przestępstw, gdzie znęcanie się nad zwierzętami traktowane jest jako przestępstwo drugiej kategorii – dodaje.

– Stan ochrony zwierząt w Polsce jest fatalny – mówi Antoni Gucwiński, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego we Wrocławiu. Sposób postępowania ze zwierzętami jest wynikiem niskiej kultury człowieka. Tam, gdzie kultura człowieka jest wysoka, nie ma bezdomnych zwierząt. W Polsce kultywowana jest i propagowana nienawiść. Środki masowego przekazu, prasa, radio, telewizja pełne są krwawych i brutalnych obrazów. Ta nienawiść przenosi się później na nasze otoczenie i zwierzęta. Nie potrafimy żyć ze zwierzętami i uczyć naszych dzieci, od najmłodszych lat, miłości do nich – wyjaśnia Antoni Gucwiński. Właściciel otrutego psa nie może liczyć, że policja przeprowadzi badania pośmiertne zwierzęcia. Musi to zrobić we własnym zakresie, a jest to dość drogie. W ten sposób właściciel staje się bezradny, a sprawca otrucia nigdy nie poniesie kary, choć jest to przestępstwo – dodaje.
 Piotr Polański

Opinia

Jerzy Duszyński, Ogólnopolska Koalicja Zielonych „Zielona Polska”

Ustawa o ochronie zwierząt bardzo wyraźnie mówi, że znęcanie się nad zwierzętami oraz ich bezmyślne zabijanie jest przestępstwem zagrożonym karą nawet dwóch lat pozbawienia wolności. W sytuacji umorzenia dochodzenia, a zdarza się to w praktyce bardzo często, należy złożyć stosowne zażalenie do prokuratora. Brak zainteresowania policji naszą sprawą nie oznacza jeszcze, że dochodzenie musi się zakończyć i nie ma od tego odwołania. Bardzo istotna jest w tym przypadku nasza aktywność i determinacja.